Pierwsze minuty meczu należały do gospodarzy, którzy już na początku spotkania wypracowali sobie dwie sytuacje, po których mieli okazję do objęcia prowadzenia. Najpierw na solową akcję zdecydował się Jarosław Wieczorek, ale do jego dośrodkowania z prawej strony nie doszli ani Narwojsz, ani Żbikowski nie sięgnęli piłki, i ta opuściła plac gry. W 11 minucie bliski zdobycia gola był Adam Wrzask, jednak jego uderzenie głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, poszybowało tuż nad poprzeczką.
Pierwsze minuty meczu należały do gospodarzy, którzy już na początku spotkania wypracowali sobie dwie sytuacje, po których mieli okazję do objęcia prowadzenia. Najpierw na solową akcję zdecydował się Jarosław Wieczorek, ale do jego dośrodkowania z prawej strony nie doszli ani Narwojsz, ani Żbikowski nie sięgnęli piłki, i ta opuściła plac gry. W 11 minucie bliski zdobycia gola był Adam Wrzask, jednak jego uderzenie głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, poszybowało tuż nad poprzeczką.
Swoją dobrą grę podopieczni Jerzego Wyrobka udokumentowali zdobyciem gola w 19 minucie meczu. Po kolejnym dośrodkowaniu z prawej strony piłkę w polu karnym Zagłębia przejął Janusz Wrześniak i nie dał najmniejszych szans na skuteczną interwencję Ptakowi.
Odpowiedź lubinian była niemalże natychmiastowa. Już niespełna 120 sekund później to piłkarze i blisko dwustuosobowa grupa fanów Zagłębia cieszyli się ze zdobytej bramki. Po akcji Ilijana Micanskiego piłkę przejął w polu karnym gości Szymon Pawłowski i mocnym strzałem doprowadził do wyrównania.
W tej części meczu lubinianie raz jeszcze doszli do głosu i zdobyli jeszcze jedną bramkę. W 44 minucie, po akcji całego zespołu piłkę w okolicach bramki Jakuba Kafki przejął Michał Goliński i zdobył swoją czwartą bramkę w tym sezonie.
Po zmianie stron lubinianie kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń, a gospodarze z każdą minutą, widząc swoją bezradność wobec świetnie grających lubinian, mieli, co raz mniej sił i ochoty do gry w piłkę. Taką sytuację wykorzystali lubinianie, którzy najpierw za sprawą Ilijana Micanskiego strzelili trzecią bramkę w 81 minucie, a już w doliczonym czasie gry wynik meczu – fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego, ustalił Dariusz Jackiewicz, którzy na boisku pojawił się niespełna 10 minut wcześniej.